W tym roku, niektórym niemal wszystko kojarzy się z Chopinem. Wiadomo, w ten sposób można łatwo wyrwać kasę na organizację imprez.
Obojętne, czy będzie to nocny wyścig buchalterów w śniegowcach po trawie, organizowany przez Instytutu Kiszonej Kapusty czy mistrzostwa świata w oglądaniu telenowel non-stop i bez oddychania Full Contact TV Koła Gminnych Feministek. Wszystko da się podczepić pod Chopina, wystarczy w nazwie dopisać „Na Ziemi Chopina” i sięgnąć po dotacje unijne. Nawet najbardziej absurdalny projekt może liczyć nie tylko na wyrozumiałość, ale dopływ gotówki. Przykład pierwszy z brzegu, podaję za rzecznikiem burmistrza Sochaczewa: „Do obchodów Roku Chopinowskiego nawiążą także organizatorzy 67 wyścigu kolarskiego Tour de Pologne (...) W tegorocznym budżecie miasta na pokrycie kosztów związanych z organizacją startu 67 TdP odłożono 183.000 zł...”. Co to ma wspólnego z Chopinem czy choćby kulturą? Tego, niestety rzecznik nie wyjaśnia, gdyż nie byłby w stanie. Co Chopin miał wspólnego z kolarstwem? Zapewne tyle, że fortepian też ma pedały. I to wszystkie podobieństwa. Miasto ma 183 tysiące złotych na uczczenie urodzin Chopina - za pomocą wyścigu cyklistów, a nie ma kilku tysięcy na naprawę obelisku kompozytora, z którego skradziono jego płaskorzeźbę. Od kilku lat zwracam na ten absurd bezskutecznie uwagę. Od wielu lat niszczeje w Chodakowie dwór, w którym młody Fryderyk dał jeden z pierwszych w życiu koncertów. Dziś jest to niemal ruina. Jednak jego stanem nie interesuje się nikt z miejskich urzędników. Zaś Urząd Miejski wydał pieniądze na broszurę poświęconą Chopinowi, w której podaje, że kompozytor umarł w 1949 roku czyli wieku 139 lat! Rok Chopinowski trwa już kilkanaście dni. Tymczasem nikt w Sochaczewie nie przedstawił jak dotąd, sensownego pomysłu na uczczenie rocznicy urodzin kompozytora. Obawiam się, że zamiast tego będzie dominować bylejakość i przypadkowość, jak ów wyścig kolarski. Co więcej, na stronie internetowej poświęconej jubileuszowi (www.chopin2010.pl) nie ma choćby jednej imprezy z naszego terenu. Nie ma zresztą wzmianki o Sochaczewie i jego związkach z Chopinem. To zaskakujące, ale swojej strony internetowej nie ma nawet muzeum w Żelazowej Woli. To ewenement na skalę światowego muzealnictwa! Jak zatem, chce się ta placówka promować we współczesnym informatycznym świecie? Czy można się dziwić, że odwiedza ją z roku na rok mniej turystów? A ci, którzy tu trafiają, są zszokowani, że klimatyczny park ma mieć aparycję galerii handlowej. A jak ma być inaczej, skoro wielu decydentom Chopin kojarzy się z forsą i kupczeniem? Leo
dodał jasz w dniu 01-19-2010 08:00 Idź do Aktualności
|